Madryt – trochę słońca późną zimą

Madryt to przepiękne miasto. To miasto urzekło mnie przepięknymi kamienicami, spokojem i zielonymi parkami, pomimo dużego ruchu i późnej zimy. W takim mieście chce się żyć!

Kilka lat temu (jak to zleciało!) byłam pierwszy raz, i jak na razie jedyny, w Hiszpanii. Razem z pięcioma koleżankami wybrałam się do Madrytu na przedłużony weekend. Był wtedy przełom lutego i marca. Pomimo, że od tamtej wyprawy minęło już trochę czasu, wciąż ją dobrze pamiętam. Szczególnie mocno utkwiło mi w pamięci to, że jest to miasto wyjątkowo zadbane i czyste. Nadal mam w głowie obrazy pięknych i ruchliwych ulic i bujnej przyrody.

W Madrycie jest wiele miejsc wartych uwagi. Zapraszam do lektury!

Puerta del Sol i Gran Via – serca miasta

Puerta del Sol to najważniejszy plac w Madrycie. To tutaj jest miejsce spotkań mieszkańców i miejsce odpoczynku turystów chcących wchłonąć jak najwięcej atmosfery tego miasta. Na samym środku placu stoi pomnik przedstawiający niedźwiedzia wspinającego się na drzewo truskawkowe – jest to symbol Madrytu. Puerta del Sol to dobre miejsce na rozpoczęcie przygody z Madrytem!

Niedaleka Gran Via to główna ulica Madrytu, jedna z najbardziej reprezentacyjnych. Taki madrycki Nowy Świat. I ona, i pobliskie ulice to swoista wizytówka Madrytu. Warto zaplanować tu spacer, by poczuć magię miasta.

Świątynia Debod  – powiew wschodniej kultury

Świątynia Debod to szczególny budynek na mapie miasta. Wygląda, jakby była przeniesiona wprost z jakiegoś wschodniego kraju. I w zasadzie tak właśnie jest. A towarzyszy temu wyjątkowo ciekawa historia!

Prawie 70 lat temu na południu Egiptu, w Assuanie powstała tama, która zagrażała zabytkom kraju umiejscowionym w dolnej części rzeki. UNESCO, oczywiście konsultując to z władzami kraju, postanowiło przenieść zabytki w bezpieczne, wyżej położone miejsca. W tym przedsięwzięciu brała udział m.in. Hiszpania. A Egipt, w zamian za pomoc w ocaleniu świątyń z Nubii, podarował Hiszpanii świątynię Debod. Świątynia poświęcona egipskim bogom, pochodząca z II wieku p.n.e. była szczególnie cennym darem dla Madrytu. Została ona przewieziona do stolicy w 1968 roku. Okazało się że ponowne jej złożenie okazało się skomplikowanym przedsięwzięciem. Głównie z tego powodu, że nie rozpisano odpowiednio wcześniej jak połączyć poszczególne części. Ale ostatecznie udało się ją złożyć.

Świątynię można zwiedzać wewnątrz, lecz moim zdaniem nawet spacer w jej okolicach spokojnie wystarczy do odczucia niesamowitego klimatu. Tym bardziej, że malownicze i romantyczne okolice, takie jak park Casa de Campo i Parque de la Montana, szczególnie zachęcają do spacerów.

Muzeum Prado – duuuużo obrazów

Jestem wielką fanką wędrówek po muzeach. A jeśli są to muzea związane z malarstwem, to już szczególnie! W związku z tym po prostu musiałam wejść chociaż na chwilę do Muzeum Prado (za co przepraszam moje koleżanki, bo chyba byłam z tym nieco zbyt uparta 😉 ). Ale cóż poradzić, kiedy ciągnie cię tam jakaś siła, wzmocniona opisami z przewodnika i stron internetowych? No i faktycznie, Muzeum Prado, jedno z największych muzeów na świecie, ma potężną kolekcję bezcennych dzieł światowej klasy. Nie są to tylko obrazy, lecz również rzeźby i rysunki. Liczne obrazy Rubensa, Tycjana, Boscha, Goi i El Greca kojarzy się z książek i filmów. Było dla mnie niesamowitym doświadczeniem zobaczyć to wszystko na własne oczy.

Takie ilości (celowo użyłam tego słowa, gdyż tylko to oddaje ogrom kolekcji) obrazów wymagają poświęcenia w zasadzie całego weekendu na tylko i wyłącznie to muzeum. Oczywiście nie miałyśmy tyle czasu, ale cieszę się, że zajrzałyśmy na około dwie godziny. Warto było chociaż napocząć wędrówkę po tym olbrzymim budynku pełnym malarskich perełek.

Dworzec Atocha – nieoczekiwany minipark

Przez ostatnie lata polubiłam dworce pociągowe. Jestem tzw. „słoikiem”, więc w pewien sposób jestem na nie skazana. Ale naprawdę darzę je sympatią. Lubię ten ruch, gwar, lubię obserwować ludzi żegnających się, witających, lubię też samą jazdę pociągiem. Jednak zawsze w dworcach brakuje mi jednego – zieleni. Dworce to betonowe molochy, pozbawione jakichkolwiek roślinek. A bez drzew i innych elementów zieleni na dłuższą metę czuję się tam źle.

W związku z tym szczególnie do gustu przypadł mi dworzec Atocha. Poza typowo dworcowymi elementami, wewnątrz jest cała masa roślin i nawet duże oczko wodne z żółwiami! Na pewno jest jeden z moich ulubionych dworców. Myślę, że nawet ci, którzy nie planują korzystać z pociągu w Madrycie, powinni tam chociaż zajrzeć. Mam wrażenie, że będąc na takim dworcu, spóźnienia pociągów jakoś przestają mieć znaczenie.

Kawiarnia San Gines – churrosy w środku nocy

Przed wyjazdem zostałam mianowana przez moje koleżanki organizatorem wyprawy od strony zwiedzania. W związku z tym już wcześniej zastanawiałam się nad idealnym miejscem na wieczorne pogaduszki na mieście. Przeglądałam najlepiej oceniane restauracje i kawiarnie szukając takiej z historią i duszą.

Trafiłam na Chocolaterie San Gines.  Jak nazwać to miejsce Czekolodziarnia? Niee, tam nie ma lodów? Kawiarnia? Niee, bo to nie podkreśla „czekoladowości” tego miejsca. Czekokawiarnia? Hmmm, język polski jeszcze chyba nie ma odpowiedniego słowa na to miejsce. Nawet pijalnia czekolady w zasadzie nie do końca pasuje.

Tak czy siak wybór okazał się strzałem w dziesiątkę! 🙂

Chocolateria otwarta jest 24 godziny na dobę. Byłyśmy około 23:00, a ruch był niesamowity. Jednak bez problemu znalazłyśmy miejsca siedzące. A już po chwili delektowałyśmy się idealną, gęstą gorącą czekoladą i churrosami.

Nigdy wcześniej nie jadłam churrosów, a że bardzo lubię próbować nowe smaki, to bez zastanowienia zamówiłam ich porcję. Tym bardziej, że mam słabość do słodyczy. Te skręcone chrupiące ciastka to przysmak idealny do gorącej czekolady. Trochę przypominają nasze polskie pączki, tym bardziej, że również smaży się je na oleju.  

Churrosy są popularne jest w wielu krajach na świecie i podawane w najróżniejszy sposób. Chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku – takie podobno powinny być idealne churrosy. W niektórych miejscach można podobno zamówić je z nadzieniem. Mniam!

Podsumowanie

Warto wybrać się do Madrytu chociażby po to, aby zobaczyć Świątynię Debod, przepiękne ulice, dworzec Atocha, Muzeum Prado i zjeść churrosy w Chocolateria San Gines. Madryt to miejsce, gdzie zdecydowanie warto spędzić nie tylko przedłużony weekend!

Zapraszam do odwiedzenia galerii! http://mojadrogado.pl/galeria/nggallery/galeria/Madryt

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: