„Prawdziwe kolory” – Kristin Hannah

Niespodziewane sytuacje komplikują nieskazitelne relacje sióstr Grey z rancza Water’s Edge. Jak potoczą się ich losy?

Autorka w powieści „Prawdziwe kolory” przedstawia historię trzech sióstr Grey, które po śmierci matki próbują sobie jakoś poradzić i ułożyć życie. Nie jest to proste, gdyż ich ojciec jest zamkniętą w sobie osobą z wyjątkowo ciężkim charakterem. Jednak dziewczyny mają oparcie w sobie nawzajem, pomimo tego, że różnią się pod każdym względem. Niestety sytuacja skomplikuje się i wystawi siostrzaną miłość na wielką próbę.

To czwarta przeczytana przeze mnie powieść autorstwa Kristin Hannah. Poprzednie wpisy znajdują się tutaj, tutaj i tutaj. Bardzo się cieszę, że autorka już sporo książek napisała i wciąż pisze. Jedyny problem jaki zaobserwowałam przy czytaniu tej i pozostałych powieści Kristin Hannah jest to, że strasznie wciągają. 🙂

Oyster Shores – tutaj nie ma tajemnic

Miasteczko Oyster Shores to prawdziwa prowincja. Tu wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Nic nie ukryje się przed wyjątkowo wścibskimi ludźmi. Każdy temat może stać się ich pożywką, jednak te najciekawsze omawiane są zwykle w niedziele po mszy świętej. Nic dziwnego, że część ludzi albo nie wytrzymuje i odjeżdża stąd, albo to planuje. Na całe szczęście mieszkańcy pozostają dla siebie przyjaciółmi i się wspierają, jednocześnie odnosząc się z rezerwą do obcych.

Wciąż jednak pozostają tu osoby, które zupełnie się takimi sprawami nie martwią, przynajmniej z pozoru. Rodzina Greyów niezależnie od wszystkiego co tydzień razem siada w ławce w kościele. Ojciec nie pozwoliłby sobie na ukradkowe spojrzenia innych, gdyby kogoś z rodziny brakowało!

Ranczo Water’s Edge

Water’s Edge to ranczo Greyów, które znajduje się niedaleko wspomnianego już Oyster Shores. Świat kręci się tutaj wokół koni. Zajmowanie się zwierzętami, ich kupno, sprzedaż, wieczne remonty, naprawy, kupno sprzętu – to wszystko spędza sen z powiek ojcu dziewczyn.

Rodzinny dom Greyów zdaje się być sielankowy. I taki w zasadzie pozostał w sercach i umysłach sióstr. Pomimo dwóch kwestii: śmierci mamy oraz trudnego charakteru ojca. Ojciec zupełnie nie okazuje uczuć. Pewne, niewielkie ich elementy zachował dla jednej z córek ale któż z mieszkańców okolicy jej nie kochał?!

W tym miniświatku poza ojcem, końmi i pracownikami rancza żyją również Winona, Aurora i Vivi Ann – siostry tak różne, jak to tylko możliwe.

Klimat książki bardzo przypomina mi ten przedstawiony w serialu Yelllowstone (świetny serial, o którym już pisałam tutaj). Bardzo wiele wątków jest podobne do tych w „Prawdziwych kolorach”. Zupełnie nie ujmuje to uroku (a wręcz przeciwnie!) książce, którą czyta się wspaniale.

Mała dygresja

Lektura „Prawdziwych kolorów” utwierdziła mnie w przekonaniu, że istnieje pewien motyw, który bardzo lubię: ranczo, rodzinny dom, do którego nawet po latach chętnie zaglądają dorosłe już dzieci, motyw ciężkiej fizycznej pracy, mała mieścina w pobliżu, rozpalona słońcem ziemia, bliskość przyrody. Ooo tak, to moje klimaty. 🙂 Słuchałam kiedyś podkastu w formie dyskusji o tym, jakie są ulubione motywy w książkach. Sama zaczęłam się zastanawiać nad swoim. Nie wiem jak ubrać go w słowa, ale to co opisałam powyżej idealnie odzwierciedla literacki klimat, w którym czuję się dobrze. No i motyw drogi, ale to oczywiste (patrz nazwa bloga 🙂 ).

Wracając do książki, przedstawię teraz trzy siostry. Każda z nich jest inna, każda ma swoje własne cechy, często niepowtarzające się z tymi u pozostałych sióstr. Nie mogłam się skupić na wszystkim co chcę, gdyż wtedy mogłabym z pewnością zdradzić zbyt dużo wątków. I tak miałam olbrzymi dylemat do jakiego momentu zdradzać treść książki.

Winona – najmądrzejsza?

Winona to najbardziej inteligentna z sióstr. Prawniczka, mól książkowy nie do końca odnajduje się w świecie rancza. Ze względu na pracę przeprowadziła się do miasta, jednak jest to na tyle blisko, że bardzo często wpada na Water”s Edge.

Winona jest przy kości i często zajady problemy, smutki i stresy, jednak nadrabia to pewnością siebie w pracy. Jednak Winona nie czuje się dobrze sama ze sobą. Ojciec nie ma o niej zbyt dobrego zdania, wiecznie ją krytykuje i podburza jej pewność siebie. Win wie, że jest w oczach ojca nikim. Poza tym zdaje sobie sprawę, że nie ma szczęścia w miłości, gdyż mężczyzna którego kocha dostrzega w niej tylko przyjaciółkę. Jednak największym problemem Win jest to, że wciąż porównuje się z Vivi Ann, wobec której żywi w pewnym momencie spore urazy.

Winona czuje że wciąż, nawet jako dorosła kobieta, podświadomie chce zaimponować ojcu i wypaść lepiej od Vivi Ann, w zasadzie w czymkolwiek. Czy Winona stanie się niezależna od opinii innych, uwolni wreszcie swoje myślenie i polubi siebie?

Vivi Ann – najszczęśliwsza?

Vivi Ann z całą pewnością można określić jako w czepku urodzoną. Wszystko przychodzi jej łatwo i bez problemów. Zaczęła studia, jednak wróciła na ranczo pomóc ojcu. Spośród ich trójki to ona ma najlepszy kontakt z ojcem. Jednak chyba tylko dlatego, że to ojciec ją faworyzuje, kosztem pozostałych sióstr. Po czasie okazuje się, że ma smykałkę do organizowania kowbojskich zawodów na ranczo, ale tu nie będę zdradzać szczegółów. Kocha konie, a zwłaszcza tego w pewnym sensie odziedziczonego po mamie.

Przepiękna blondynka zawraca w głowie wszystkim. Gdy zaręcza się z przystojnym synem sąsiadów, nawet ojciec nie kryje zadowolenia. Jednak ona potrzebuje szaleństw, czuje się bardzo młoda duchem i nie jest gotowa na poważne ustatkowanie się. Czy takie życie odpowiada Vivi Ann? A co wydarzy się po zatrudnieniu nowego pracownika na ranczo, o czym za chwilę wspomnę?

Aurora – najrozsądniejsza?

Aurora to rozjemca rodzinny. Zwykle rozwiązuje wszystkie rodzinne konflikty, jest pocieszycielem w smutku i cieszy się z sukcesów innych. Sprawy innych przedkłada nad swoje. O sobie niewiele mówi, jednak do czasu. Okazuje się, że ustatkowana mężatka z dwójką dzieci też ma swoje wątpliwości i obawy. Zapomina, że zamiast być arbitrem we wszystkich cudzych sprawach, warto czasem wziąć się za te swoje. Co w Aurory życiu nie gra? Kiedy zauważy te problemy?

Z perspektywy jedynaczki

Muszę przyznać, że ciekawie czytało się tą książkę z mojej perspektywy jedynaczki. Ciężko mi nawet spróbować stwierdzić, czy przedstawiona relacja między siostrami jest realistyczna, gdyż nie mam w tej materii żadnego doświadczenia. Jednak jeślibym miała się zastanowić nad tym jak ją sobie wyobrażam w wersji idealnej, a nie perfekcyjnej, to właśnie tak jak opisała Autorka. Pomimo częstych sprzeczek i kłótni, siostry regularnie umawiają się na babskie wieczory, razem spędzają święta i wzajemnie robią sobie prezenty. To wszystko właśnie ma miejsce w przypadku sióstr Grey. Jednak tylko (albo aż) zawiodła kwestia regularnych rozmów. W pewnym momencie nieporozumienie było zbyt duże, a niedopowiedzenia narastały. O co pokłóciły się siostry Grey? Co wywołało aż taką burzę w ich w miarę poukładanym i spokojnym życiu?

Punkty zwrotne

Pracy na farmie przybywało, a sił ojca nie. W związku z tym Winona postanowiła zatrudnić na ranczo pomocnika, który odciąży ojca. Jest nim Dallas, pół-Indianin, do którego wszyscy odnoszą się z rezerwą, gdyż jest obcy w okolicy. Ojciec nie jest zachwycony wyborem Win, jednak Dallas jest wyjątkowo pracowity i nieroszczeniowy, więc nie może mu nic zarzucić. Jednak do czasu. Co takiego wydarzy się w Water’s Edge? Jak zniesie to ojciec, dla którego opinia innych okazuje się być najważniejsza, ważniejsza nawet niż zdrowie relacji rodzinnych?

Po pewnym czasie w tej spokojnej okolicy wybuchnie afera. Ktoś zastrzelił kobietę. W takiej niewielkiej mieścinie i okolicach takie wieści rozchodzą się szybko. Ludzie plotkują, kojarzą, łączą wątki. Czy wiadomo kto to zrobił? A jeśli tak to dlaczego? Jak to odbije się na rodzinie Greyów?

Podsumowanie

Książka „Prawdziwe kolory” to poza przedstawioną już w dużym skrócie porywają historią sióstr na ranczu, to przede wszystkim przedstawienie miłości w najróżniejszy sposób. Po pierwsze siostrzana miłość – tego bez wątpienia tu nie brakuje. Nawet gdy siostry się kłócą, to i tak w głębi serca się kochają. Jest tu sporo miłości do koni. Czułość z jaką Vivi Ann rozmawia z ukochanym koniem i ratuje z opresji te porzucone i zaniedbane w okolicy chwyta za serce. A scena, gdy Dallas oswaja Renegade – konia po przejściach – i jeździ na niej w środku nocy, byłaby idealnym kadrem do filmu. Pojawia się też, choć tylko we wspomnieniach miłość matki do córek. Siostry często wspominają matkę i nie mogą zrozumieć, dlaczego tej miłości nie ma między nimi a ojcem. Jest też oczywiście i miłość między kobietą a mężczyzną.

Miłość to główne słowo klucz tej książki. Dla niej można dokonać rzeczy niewyobrażalnych, można też te codzienne, zwyczajne. Czasem z miłości lepiej coś przemilczeć, a czasem właśnie lepiej się wygadać. Okazuje się, że miłość nie we wszystkich przypadkach jest taka sama i nie ma co porównywać jednej z drugą.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: