Odnaleźć Gobi

Niezwykle poruszająca historia przyjaźni ultra maratończyka Diona Leonarda z Wielkiej Brytanii i małego pieska z Chin – Gobi.

Czy zwykły mały niepozorny pies może odmienić charakter i plany zupełnie obcego człowieka? Czy może wywrócić jego życie do góry nogami?

Biografia ultramaratończyka – Diona Leonarda – jest lekturą przyjemną, idealną do czytania w każdym miejscu. Ja większość książki pochłonęłam na jeden raz w pociągu (muszę przyznać, że pomogli mi w tym wyjątkowo mało inwazyjni współpasażerowie w przedziale). Książka wciągnęła mnie do tego stopnia, że zapomniałam skąd, dokąd i po co jadę. Na szczęście nie przejechałam swojej stacji. 🙂 Ale wróćmy do książki.

Trudne początki

Dion nie miał łatwego dzieciństwa. Śmierć ojca i wyjątkowo trudne kontakty z matką źle wpłynęły na jego psychikę i jednocześnie spowodowały, że najlepiej czuł się wyłącznie sam na sam ze sobą.

Pomimo wszystko udało mu się poznać Lucję, która zmieniła jego życie. Zanim ją poznał, był zakompleksionym facetem z nadwagą, bez planów, celów i pomysłu na siebie. Jednak kobieta zmotywowała go do wzięcia się za siebie i uprawiania sportu. Dzięki niej Dion zdecydował się wziąć udział w wielu ultramaratonach na całym świecie. I planuje kolejne!

Pochodzi z Australii, ale mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii. Prowadzi na pozór całkiem normalne życie. A jego pasją stało się bieganie. Do tego stopnia, że regularnie decyduje się na wyjątkowo szalone przedsięwzięcia takie jak na przykład przebiegnięcie pustyni Kalahari – 250 kilometrów, pustyni Gobi – 250 kilometrów, bieg przez Kambodżę – 220 kilometrów. Dion wyspecjalizował się w biegach przez wyjątkowo nieprzyjemne, rozpalone słońcem miejsca.

Drugą istotą, która wyjątkowo wpłynęła na jego życie, był Gobi.

Mały wielki piesek

Podczas biegu przez pustynię Gobi, nagle dołączył do niego pies. Na pierwszy rzut oka był to zwykły mały pies. Mieszaniec, nie wyróżniał się w zasadzie niczym szczególnym. Ale to właśnie on skradł serce Diona. Wyjątkowo ufny i radosny, spośród wielu biegaczy to właśnie jego wybrał jako kompana do wspólnego spędzania czasu i przyjaciela. Biegając na swoich wyjątkowo krótkich nóżkach, był w stanie towarzyszyć ultramaratończykowi sporą część maratonu podczas ponad czterdziestostopniowych upałów. Swoją obecnością wspierał raz po raz wątpiącego w swoje siły Diona.

Więź jaka nawiązała się między Brytyjczykiem a małym pieskiem nazwanym Gobi, na cześć wspólnie przebiegniętej pustyni, jest niesamowita. Dion, na początku sceptycznie nastawiony do Gobi, w końcu poczuł się odpowiedzialny za los swojego wiernego towarzysza. Podczas maratonu obiecał suczce, że ją przygarnie i zabierze do Edynburga, gdzie mieszka.

Nie miał pojęcia, na jak skomplikowane przedsięwzięcie się zdecydował!

Problemy

Wszechobecna biurokracja – koszty badań, bilety, wszelkie procedury, których nie szło uniknąć – zajmowała Dionowi masę czasu i energii. A do tego został oszukany przez ludzi, którym zaufał i powierzył los psa, gdy musiał polecieć do Edynburga.

Gobi zaginął – mały piesek w wielkim chińskim mieście. Nawet nie było wiadomo czy żyje. Przecież był tak mały i niepozorny! 

Autor staje na głowie żeby go znaleźć.

Poszukiwania

Czy się uda – nie mogę zdradzić. Mogę tylko zdradzić, że autor się nie poddaje i z pomocą przyjaciół i dopiero co poznanych ludzi szuka suczki za pomocą ulotek, portali społecznościowych i telewizji. Rozmiar swoistej kampanii, która się wytworzyła aż go przeraża – tysiące ludzi na całym świecie wspierało go finansowo i zainteresowało się losem psa.

Ten czas poszukiwań otworzył go na kontakty z innymi ludźmi. Dion stał się bardziej towarzyski. Kiedyś dla niego byłoby to nie do pomyślenia. 

Dion trafiał na dobrych ludzi – kochającą żonę, która wspierała go przez cały czas, wyrozumiałego szefa, który dał mu sporo wolnego, aby ten mógł polecieć do Chin i razem z dopiero co poznanymi osobami, które były w stanie poświęcić swój cenny czas, cierpliwie dzień po dniu szukać przyjaciela.  

Podsumowanie

Ta książka jest odpowiednia nie tylko dla miłośników zwierząt i biegania. Tak naprawdę dla każdego – upór i determinacja Diona zarówno na początku jego kariery biegacza, jak i podczas szukania Gobi, a także hart ducha i wielkie serce pieska są godne pozazdroszczenia. I warte do naśladowania.

Ta książka nie jest żadnym kołczingowaniem – napisana prostym i przystępnym językiem pokazuje, że nie liczą się pieniądze, a uczucia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: