„Maryla z Zielonego Wzgórza” – Sarah McCoy

Autorka opisuje świat nastoletniej Maryli, mieszkanki Zielonego Wzgórza, wchodzącej w dorosłość, nie unikając przy tym trudnej historii Kanady, która okazuje się mieć ogromny wpływ zarówno na Marylę, jak i na całe Avonlea.

Trochę o Ani

Ania z Zielonego Wzgórza” autorstwa Lucy Maud Montgomery i kolejne siedem części serii to z całą pewnością moje ukochane książki z dzieciństwa. Ciężko powiedzieć która z tych części jest moja ulubiona. Każda opowiada o innym etapie życia Ani Shirley i każda jest na swój sposób wyjątkowa.

Pamiętam dobrze, że losy Ani Shirley tak mnie wciągnęły, że migiem przeczytałam pierwszą część i wszystkie kolejne. Przy okazji dziękuję moim kochanym Rodzicom za podsunięcie w idealnym momencie mojego życia pierwszej książki i potem cierpliwie kolejnych. 🙂 Dziękuję!

Jednak czytanie książek szło mi zdecydowanie za szybko. Przeczytałam gdzieś, że powstała również dziewiąta część, czyli „Ania z Wyspy Księcia Edwarda”. Pamiętam, że znalazłam ją w bibliotece i zaczęłam czytać, ale byłam mocno rozczarowana lekturą. Nawet nie pamiętam już teraz z jakiego właściwie powodu, jednak chyba głównie ze względu na zupełnie inny klimat tej książki. Kto wie, może kiedyś wrócę do niej, tej najbardziej tajemniczej dla mnie części.

I wtedy z braku kolejnych części zaczęłam czytać całą serię od początku. I tak z 5-6 razy, już nawet nie pamiętam!

Przechodząc do dalszej części wpisu, po nieco przydługim wstępie, cieszę się ogromnie, że ktoś postanowił opisać losy Maryli. Dzięki temu mogłam wrócić do Avonlea nie czytając po raz kolejny znanych przeze mnie ze szczegółami powieści Montgomery. Chociaż pewnie i tak do nich kiedyś wrócę!

Na pierwszy rzut oka Maryla w serii o Ani jawi się jako pozbawiona wyobraźni, elegancka, skromna i skryta starsza pani z ciasno upiętym kokiem i wąskimi ustami. Jednak okazuje się, że Maryla w młodości miała niezwykle ciekawe życie!

Wątpliwości

Gdy zobaczyłam okładkę książki „Maryla z Zielonego Wzgórza” nie byłam pewna co myśleć o tej książce, tym bardziej że i opinie były różne. Muszę przyznać, że początkowo obawiałam się czytania tej książki. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że ktoś wchodzi z buciorami w świat Avonlea i jakoś tak bezceremonialnie omawia na swój sposób losy Zielonego Wzgórza.

Moje wątpliwości potęgowały również dotychczasowe ekranizacje losów Ani Shirley. Nie byłam szczęśliwa, gdy ekranizacje Ani często okazywały się luźną interpretacją, bez zachowania wszystkich faktów. Albo zapowiadały się dobrze, a potem mocno rozmijały się w porównaniu z tym, co przedstawiła Montgomery.

Szczególnie zła byłam po obejrzeniu kilku odcinków serialu na Netflixie. Po pierwszym z nich pomyślałam, że wreszcie jest nadzieja na dobrą ekranizację. Bardzo przypadło mi do gustu pozbycie się „cukierkowości”, powszechnej w regularnie powtarzanej ekranizacji w telewizji. Jednak później i Netflix zawodzi. Świetna aktorka grająca Anię to nie wszystko. W pewnym momencie po prostu stwierdziłam, że nie ma sensu tego dalej oglądać.

Więc gdy zobaczyłam „Marylę” pomyślałam, że znów ktoś chce zrobić mnie w konia. Kusi ładną okładką i potem znów złamie mi serce. Jednak odważyłam się zaryzykować i na całe szczęście moje obawy były bezzasadne. Autorka zdołała zachować klimat Avonlea opisując wydarzenia dziejące się wcześniej, wiele wcześniej, zanim pojawiła się tam Ania Shirley!

Klimat Avonlea

Autorka dokonała moim zdaniem czegoś niemożliwego: odtworzyła na nowo klimat serii o Ani jednocześnie pozostając przy swoim stylu pisania. Zachowała przy tym najdrobniejsze szczegóły. Z radością odkryłam, że mała gadatliwa Małgorzata to ta starsza plotkara Małgorzata Linde! Albo że i za czasów młodości Maryli z okna pokoiku na poddaszu było widać kwitnącą na biało wiśnię! A gdy mała Maryla uczy się od swojej mamy i ciotki rodzinnego przepisu na domowej roboty wino! Przecież Maryla w serii o Ani ma pełną spiżarkę tego trunku!

Książka jest przepięknie napisana. Widać, że Autorka serię o Ani ma w małym palcu. Wiele wyjaśnia epilog, w którym Autorka przedstawia swoje zamiłowanie do tego tematu. Przeczytała chyba wszystko co związane z Montgomery, była na Wyspie Księcia Edwarda, odwiedziła dogłębnie to miejsce, zwłaszcza te części wyspy bezpośrednio związane z losami Ani. Wykonała masę pracy, by jej książka była jak najbardziej perfekcyjna. I chylę czoła przed efektem tej pracy!

Autorka już na samym początku stawia pytanie: dlaczego Maryla pozostała starą panną pomimo odwzajemnionego uczucia do Jana Blythe’a? To pytanie nie wzięło się znikąd. W jednej z części „Ani” Montgomery wplata tą kwestię gdzieś mimochodem. Autorka, ciekawska dusza, nie znajduje na to odpowiedzi i postanawia sama ją stworzyć. Gratuluję pomysłu i odwagi!

Uparta Maryla

Czytelnik, aby poznać odpowiedź na powyższe pytanie, poznaje świat Maryli. Jej rodzinny dom, nazwany wkrótce Zielonym Wzgórzem, i rodzinę, która jest niezwykle religijna. Towarzyszy Maryli w licznych codziennych obowiązkach i zaprzyjaźnia się z nią, a także jej bratem Mateuszem.

Już na samym początku książki na Zielone Wzgórze przybywa ciotka Izzy. Jest to postać całkowicie wykreowana przez Autorkę, w dziełach Montgomery nie ma o niej ani słowa. Izzy to siostra mamy Maryli, bliźniaczka zresztą, co idealnie komponuje się z „bliźniaczym wątkiem”, często powtarzanym w serii o Ani. Pragnie towarzyszyć swojej siostrze podczas trzeciego porodu, Maryla była początkowo sceptycznie nastawiona do ciotki, której otwartość, głośność i energia nie do końca pasowały ze spokojem domu. Jednak nie potrzeba było wiele czasu i Maryla szczerze pokochała ciotkę, zresztą z wzajemnością.

Maryla, jak na nastoletnią dziewczynkę, wbrew pozorom nie ma łatwego życia. A także, jak się później okazuje, i charakteru. Być może zahartowały ją trudne losy jej rodziny? Czasem jest zbyt wybuchowa i nie umie odpuścić. Jest uparta, pewna siebie i nie znosi niesprawiedliwości.

Ważne osoby w życiu Maryli

W życiu Maryli wyjątkowo namieszały trzy osoby.

Po pierwsze Małgorzata, jej przyjaciółka, z którą spędza mnóstwo czasu, od której uczy się haftowania i szycia i dowiaduje się masy spraw. Gdyż to Małgorzata wie wszystko i jest dobrze poinformowana (Małgorzata Linde w serii o Ani nie utraciła tej cechy).

Po drugie Janek Blythe. To młody, przystojny, inteligentny chłopak, w którym podkochiwały się wszystkie młode dziewczęta. Jednak spośród nich wszystkich Janek upatrzył sobie właśnie Marylę.

Warto tu wspomnieć, że Maryla ze względu na sytuację w domu (nie zdradzę co się stało!) nie mogła uczęszczać do szkoły, choć bardzo chciała. Z pomocą przyszedł Janek, który pomagał jej w nauce. Przypomniało mi to scenę z serii o Ani, gdy Gilbert zrzekł się posady w pobliskiej szkole, by mogła tam uczyć Ania pragnąca pomóc Maryli na Zielonym Wzgórzu. W ogóle takich zabiegów upodabniających te dwie pary w książce jest cała masa. Ciekawe jest to ponadczasowe podobieństwo! Przyjemnie się odkrywa kolejne elementy łączące Marylę i Anię. Dzięki temu mogłam zrozumieć, dlaczego w którejś części serii o Ani Maryla namawia dziewczynę, żeby nie zrywała przyjaźni z powodu błahego nieporozumienia.

A po trzecie ciotka Izzy: niezależna, odważna, pewna siebie, nie miała w sobie cech typowej kury domowej. Odrzuciła oświadczyny syna właścicieli sklepu i wyjechała do miasta. Otworzyła tam zakład krawiecki i miała swój własny dobrze prosperujący biznes. Maryla dzięki niej poznaje zupełnie inny świat i w pewnym momencie obydwie kobiety angażują się w wyjątkowo niebezpieczne przedsięwzięcie…

Cichy Mateusz

Ale nie jest tu mowa tylko o Maryli. Poznajemy też Mateusza. Dlaczego ten nieśmiały, cichy i spokojny starszy pan z serii Ani pozostał starym kawalerem do końca życia? Jego historia nie jest może aż tak spektakularna jak ta Maryli, jednak starego wyjadacza serii o Ani Mateusz może zaskoczyć w niektórych momentach. Chociażby wtedy, gdy wykazuje się odwagą i zaprasza jedną z piękniejszych kobiet w Avonlea na przejażdżkę. Przydały się lekcje dobrych manier od cioci Izzy!

Dlaczego jednak ostatecznie w przypadku rodzeństwa ostatecznie wygrywa trudny charakter? Co takiego wydarzyło się, że zarówno Maryla, jak i Mateusz dali sobie spokój z uczuciami i wybrali życie na Zielonym Wzgórzu bez drugich połówek?

Polityka nawet w Avonlea

Autorka „Maryli” w większym stopniu niż Montgomery podkreśla wagę zdarzeń historycznych. A były to ciężkie i dziwne czasy. Walki o zjednoczenie Kanady, uciekający niewolnicy, partyzanci – Avonlea w tamtych czasach nie było tak sielankowe jak wtedy, gdy przybyła do niego Ania.

Polityka, jak wiadomo, to często wyjątkowo drażliwy temat. W pewnym momencie sprawy dotychczas dziejące się w oddali dotyczą coraz bardziej mieszkańców Avonlea. I z dnia na dzień angażuje ich, często nawet tych stroniących od tego tematu.

Maryla, jak w zasadzie większość dziewczynek i kobiet, początkowo nie rozumie sensu zajmowania się tematem wojny. Woli działać tu i teraz organizując spotkania z kobietami i przygotowując lokalne wydarzenia. Jednak jej bliskie relacje z ojcem i bratem oraz przyjaźń z Jankiem zaowocowały jej coraz większą pewnością i w tym temacie.

Maryla, jak już wspomniałam zaprzyjaźniła się z ciotką Izzy. O dziwo, tą przyjaźń zespoliła właśnie polityka… I w pewnym sensie również i polityka (ale nie tylko!) poróżniła Marylę i Janka…

Podsumowanie

Autorka z sukcesem podjęła się wyjątkowo trudnego zadania. Powieść „Maryla z Zielonego Wzgórza” jest bardzo nietypowa, gdyż Autorka opisuje to, co wydarzyło się przed historią opisaną przez Montgomery. Szczerze mówiąc nie spotkałam się z tym zabiegiem literackim w przypadku takiego rodzaju literatury. A Autorka robi to, moim zdaniem, w sposób iście spektakularny! Polecam lekturę, nie tylko fanom książek Montgomery!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: