Mama Alama. Biała uzdrowicielka

Książka to autobiografia Christine Wallner – kobiety, która osiągnęła niemożliwe zmieniając swoje życie o 180 stopni.

Christine – jaka była?

Była szczęśliwą żoną, matką, absolwentką prawa, wziętą prawniczką, posiadaczką pięknego domu w bogatej wiedeńskiej dzielnicy. Ze względu na to, że jej mąż Leo był powiązany zawodowo z biznesem i polityką, Christine miała styczność z najważniejszymi osobami w kraju. Leo, a przy okazji również Christine, brali udział w wystawnych kolacjach z najwyższymi rangą osobistościami, mieli swój zamknięty krąg znajomych z wyższych sfer.

Christine – czy była szczęśliwa?

To nie było to, o co Christine chodziło w życiu.

Pod płaszczykiem udanego małżeństwa i bogactwa skrywała się niepewność i kompleksy. A przede wszystkim chęć odkrywania czegoś nowego. Na dłuższą metę męczyła się takim życiem na pokaz, nie była sobą, udawała.

Zmiany

Postanowiła wszystko zmienić. Zmiany wprowadzała stopniowo, ale zdecydowanie.

Rozwiodła się, rozpoczęła i ukończyła studia medyczne, podróżowała z córką po całym świecie zafascynowana medycyną naturalną, aż ostatecznie podjęła decyzję – przenieść się do Afryki, do Tanzanii.

Dla kobiety w średnim wieku, przyzwyczajonej do luksusów początkowo był to ogromny przeskok. Jednak była zawzięta i dała radę. No i przede wszystkim była zafascynowana Afryką, co niwelowało wszelkie niedogodności.

Afryka

Tam właśnie rozpoczyna swój projekt życia. W małej wiosce, z której widać szczyt Kilimandżaro.

Projekt rozpoczęła od budowy szpitala dla mieszkańców okolic, potem buduje szkołę, wspiera tamtejszych rolników i aktywizuje zawodowo kobiety. I cały czas chce więcej i więcej.

W realizacji projektu (a w zasadzie programu, bo przecież nie ma zamiaru go kończyć), pomaga jej córka, z którą ma niesamowitą więź. Wspólnie pracują, są przyjaciółkami. Do tego zakochuje się, i to z wzajemnością, w Mangushy. Nic w tym dziwnego, w końcu miłość, normalna sprawa, ale biorąc pod uwagę, że Christine ma wtedy około sześćdziesięciu lat, to zmienia to postać rzeczy.

Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planami. Problemy z lokalną władzą i różnice kulturowe dają się we znaki.

Czy Christine da radę ze wszystkim co zaplanowała? Pytanie zostawiam bez odpowiedzi 🙂 

Podsumowanie

To co robi Christine jest godne podziwu, a szczególnie  to, że była w stanie przeobrazić swoje życie w wieku, w którym większość osób machnęłoby ręką i stwierdziło, że już na takie zmiany jest za późno. Jej energia, optymizm i wiara w ludzi jest niesamowita.

Zapuszczasz swoje korzenie tam, gdzie jest dobra ziemia. Pomimo pustynnych okolic, Christine znalazła dla siebie dobrą ziemię w Afryce. Każdy powinien szukać dobrej dla siebie ziemi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: