Książki w komunikacji miejskiej – czy warto czytać?

Jak mawiał Umberto Eco, „kto czyta książki żyje podwójnie”. A kto czyta książki w drodze, ten podwójnie wykorzystuje czas.

Dobrze jest pracować w centrum miasta. I dobrze jest mieszkać na jego obrzeżach.

Dzięki temu „traci się” łącznie około dwie godziny dziennie, które można wykorzystać na czytanie 😉

Czytanie w komunikacji miejskiej uczy podzielności uwagi i daje satysfakcję, że oto wykorzystało się w sensowny sposób czas, którego ciągle brakuje.

Nie ma idealnej książki na jazdę komunikacją miejską. To zależy od osobowości człowieka, ilości przesiadek, tematyki, długości rozdziałów i umiejętności wchłonięcia się w lekturę jednocześnie nie tracąc głowy. Bo jednak miło by było nie spóźnić się do pracy. Czytanie w takich warunkach to prawdziwa szkoła życia. Ale kto posiądzie tę magiczną wiedzę, jak odrzucać od siebie wszelkie otaczające głosy, rozmowy o najróżniejszych sprawach, wszędobylski dźwięk Messengera, płacz i marudzenie dzieci i zbyt głośne rozmowy telefoniczne, ten już nigdy nie wsiądzie do autobusu, tramwaju czy metra bez książki pod pachą, czy w torebce 🙂

Kilka najbliższych wpisów z kategorii „Książki” dotyczyć będzie tych książek, których zdecydowaną większość stron przeczytałam właśnie w komunikacji. I które z całego serca polecam.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: