„Grona gniewu” – John Steinbeck

„Grona gniewu” to historia rodziny Joadów zmuszonej do opuszczenia swojego gospodarstwa i szukającej pracy na drugim końcu kraju, podczas gdy szaleje wielki kryzys gospodarczy, a drobnych rolników wykańcza masowe uprzemysławianie.

John Steinbeck, autor „Gron Gniewu”, to zdobywca literackiej nagrody Nobla i nagrody Pulitzera. Nie wiem jakim cudem dopiero niedawno trafiłam na jego książkę! Pewnie po prostu na każdą książkę przychodzi właściwy czas. Tym razem przyszedł czas na „Grona gniewu” – prawie
siedemset stron pasjonującej lektury!

Oklahoma  – rolnicza idylla?

Stany Zjednoczone, lata dwudzieste ubiegłego wieku, stan Oklahoma. Okolice wciąż w dużej mierze mają rolniczy charakter. Licznym gospodarzom małych i średnich gospodarstw żyje się ciężko, ale znośnie. Są to uparci i zawzięci ludzie, a problemy traktują jak wyzwania i zwalczają je bezlitośnie.

Jednak od kilku lat susze i silny wiatr nawiewający piasek pustoszą ich plantacje. Zbiory w dużym stopniu odbiegają od tych planowanych, a to powoduje problemy finansowe. Niestety zbiega się to w czasie z wielkim kryzysem gospodarczym, a także postępującą mechanizacją rolnictwa, która powoduje, że małe gospodarstwa, w dużym stopniu obrabiane ręcznie, stają się nieopłacalne.

Sytuacja Joadów – dramat czy szansa?

Tom Joad, który właśnie wyszedł z więzienia, przybywa do swojej rodzinnej wioski i ze zdumieniem odkrywa, że wygląda ona inaczej niż cztery lata temu. Okazuje się, że domy są opuszczone, a ziemie porastają potężne plantacje.

Tom cudem odnajduje swoją rodzinę i dowiaduje się, że rolnicy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich ziem. Właściciele licznych farm mają do wyboru zostać na miejscu i żyć w nędzy, bądź jechać do Kalifornii, do której zachęcały rozprowadzane ulotki. Lekka i przyjemna praca, a do tego wysokie zarobki, cóż więcej chcieć?! Zdruzgotani ludzie, widząc co dzieje się wokół nich, pakowali swój dobytek na naprędce zakupione zdezelowane samochody i ruszali przed siebie. Do Kalifornii, gdyż tylko w niej widzieli nadzieję na lepsze jutro.

Kalifornia – mlekiem i miodem płynąca?

Gdy Joadowie docierają do celu okazuje się, że faktycznie są tam przepiękne sady i pola, na których brakuje rąk do pracy. Jednak takich ludzi jak oni są setki tysięcy. Z tego powodu pojawia się coraz więcej wątpliwości. Czy pracy starczy dla wszystkich? Co zrobić, gdy nie starczy pieniędzy nawet na jedzenie?

Joadowie, pomimo poważnych problemów finansowych, wciąż trzymają się razem i są dla siebie wsparciem. Dodają sobie otuchy i nadziei i wspierają się w codziennej walce o przetrwanie.

Jednak wciąż dzieją się dantejskie sceny. Na śmietniska trafiają całe masy żywności, której nie opłaca się przetwarzać, a w tym samym czasie większość przybyłych ludzi głoduje. Pola stoją odłogiem, a rolnicy nie mają pracy. Ludzie to wszystko widzą, jednak są bezsilni. Stopniowo dojrzewają w nich grona gniewu.

Podsumowanie

Przemiana rolnictwa i całych wsi następowała zbyt szybko, by ludzie mogli się do niej dostosować. Codziennie miały miejsce nie tylko próby przetrwania, lecz również walki o zachowanie dumy, godności i honoru. Lecz czy to cokolwiek daje?

Książka ukazuje bezsens kapitalizmu i dążenia do zysków za wszelką cenę. Niestety to silniejsi i sprytniejsi sterują światem, a ci uczciwi i pracowici są zepchnięci na dalszy plan.

Jednak na całe szczęście autor książki daje jakąś nadzieję. Zawsze warto po prostu pozostać człowiekiem i mieć iskierkę nadziei, a dojrzewające grona gniewu spożytkować w jak najlepszy sposób, ale zgodny z własnym sumieniem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: