Azyl

Warszawa, wrzesień 1939 r. W momencie wybuchu II wojny światowej dotychczasowe życie wszystkich mieszkańców stolicy obraca się o 180 stopni.

Również państwa Żabińskich: Jana – dyrektora zoo, jego żony Antoniny i ich synka Ryszarda, którzy mieszkali na Pradze, w willi otoczonej zwierzętami, w samym sercu warszawskiego zoo.

Czasy przedwojenne

Przed wojną co rano budziły ich dźwięki zwierząt: piski, świergot, skrzeczenie a od tej pory huk bomb i wystrzałów regularnie rozrywających powietrze od samego rana, jak w zegarku.

Żabińscy byli pełni pasji, z zaangażowanie zajmowali się zwierzętami, nadzorowali czynności związane z funkcjonowaniem zoo. Byli aktywni, pracowici, lubiani i szanowani. Kochali swoją pracę. Mieli tyle planów i marzeń!

Problemy podczas wojny

Niestety wojna zmieniła wszystko. Zarówno życie w willi, która była coraz częstszym punktem niespodziewanych wizyt Niemców jak i po prostu życie w mieście, w którym brakowało wszystkiego.

Zajmowanie się zoo podczas wojny było wysiłkiem wymagającym niezrównanych pokładów pomysłowości i kreatywności. Stanęli przed poważnymi problemami. Jak zdobyć jedzenie dla zwierząt? Przecież zwierzęta, tak samo jak ludzie, potrzebują pożywienia i ciepła żeby przetrwać nadchodzącą zimę. I jak zdobyć jedzenie dla osób, które zdecydowały się pomagać przy zwierzętach w wojennej zawierusze? Jak w końcu zdobyć to wszystko dla samych siebie? I jak przygotować się do zimy i kolejnych lat?

Chęć niesienia pomocy

Z czasem dowiadywali się co dzieje się w okupowanej Warszawie od najróżniejszych znajomych rozsianych po mieście. Tą pracowitość i chęć pomagania, którą przed wojną kierowali głównie w stronę zoo i samych zwierząt, zdecydowali się wykorzystać w inny sposób: na pomoc walczącym powstańcom na oraz organizowanie ucieczek z getta. A przecież taka działalność zagrażała ich własnym życiom!

Azyl

Żabińscy, balansując na krawędzi ryzyka, potrafią połączyć nietypowy sposób zajmowanie się domem, wychowanie synka, zajmowanie się zwierzętami (tymi które wciąż żyły i nie zostały przewiezione do Niemiec) i coraz częstszymi gośćmi, gdyż willa stała się azylem, miejscem spotkań, konspiracji, kryjówką broni, noclegownią przyjaciół i rodziny. Stała się prawdziwą wyspą normalności wśród oceanu wszechobecnego zła, prawdziwą oazą spokoju wśród wystrzałów i huku bomb.

Chwile spokoju

Mieszkańcy „domu pod zwariowaną gwiazdą” potrafili cieszyć się chwilami normalności. Na przykład gdy wieczorem zebrani w salonie słuchali gry na fortepianie jednego z przyjaciół. Muzyka unosząca się nad ich domem zdawała się choć trochę gasić żar unoszący się ze spalonych kamienic.

Z jednej strony wszyscy byli bardziej bezpieczni na Pradze, jednak do końca nie mieli pewności – przecież ta łuna, która unosiła się nad centrum konającej stolicy, była tak blisko! Dzieliła ich tylko Wisła. Przecież i tu na Pradze zdarzały się wystrzały. A nawet polowania na zwierzęta w zoo urządzane przez Niemców, które szczególnie raniły serca tych wrażliwych mieszkańców willi.

Jak skończy się ta historia? Zapraszam do lektury!

Podsumowanie

To niesamowity klimat wojennej Warszawy z dość nietypowej perspektywy. Ale chcąc lepiej poznać Warszawę z tego okresu, warto przeczytać i tą książkę. Jest to piękna historia, o której warto pamiętać nie tylko podczas spacerów po warszawskim zoo. Państwu Żabińskim należą się szczególne podziękowania i słowa uznania za to co zrobili – uratowali wiele osób przed zagładą, wsparli konspirację. Dzięki nim przetrwało wiele zwierząt. I przetrwała normalność.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: