Film „Misja”

„Misja” to historia ścierających się wpływów na terenie wioski Indian. To tu wielkie mocarstwa dzielą pomiędzy siebie ziemie. A wszystko z religią w tle.

Ogólny zarys

Akcja filmu dzieje się w Ameryce Południowej. W odległym miejscu znajduje się wioska Indian, otoczona wyłącznie dziką i prawie niedostępną przyrodą. Żeby dotrzeć do tej wioski trzeba wspiąć się po kamieniach tuż przy wodospadzie i przejść trudny szlak przez dżunglę. Jest to dosyć karkołomne przedsięwzięcie, jednak sami Indianie opanowali tą sztukę do perfekcji. W końcu to przecież ich ziemie, to oni znają ją jak nikt inny.

I ten właśnie odległy świat okazuje się być w centrum zainteresowania: jezuitów oraz Hiszpanów i Portugalczyków, którzy toczą ze sobą niezliczone boje o ziemie, również tutaj, w okolicach wioski.

Jezuici – przyjaciele Indian

Jezuici to jedna z grup dbająca o zachowanie wpływów w okolicy. Mieszkają oni najbliżej rdzennych mieszkańców, w zasadzie żyją wraz z nimi. Jezuici są dla Indian jak rodzina , pomagają im i spędzają masę czasu ze sobą.

Już na samym początku filmu poznajmy jezuitę, ojca Gabriela, który lada moment przeniesie się do wspomnianej już wioski Indian. Jest to skromny, wierny ideałom, pełny zapału i wiary jezuita z powołania. Jest szczupły, wręcz chudy i bardzo niepozorny, jednak drzemią w nim ogromne siły, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Ten pracowity i ufny człowiek odnajduje się bez problemu w świecie Indian. Tutejsza ludność go uwielbia, choć początki ich przyjaźni nie były łatwe. Gabriel nauczył się ich języka, chociaż często można było porozumieć się bez słów. Gabriel nie zajmuje się tylko tematami stricte religijnymi. Pracuje razem z Indianami, jest przy nich i ich wspiera.

Jak Gabriel, zagorzały pacyfista, odnajduje się w świecie brudnej polityki, układów i groźby wojny?

Konkwistadorzy – łowcy niewolników

Spokój tej wioski Indian, i zapewne również wielu innych, skutecznie zaburzają łowcy niewolników, czyli konkwistadorzy. Raz na jakiś czas wybierają się na „polowanie” i wtedy sieją niesamowite spustoszenie. Dysponują bronią i są o wiele liczniejsi. Ich celem jest zarobienie na sprzedaży Indian na targu. Traktują ich po prostu jak towar.

Konkwistadorzy nie są jednolitą grupą. Wśród nich są i Hiszpanie i Portugalczycy, którzy dzielą między siebie mapę wpływów w Ameryce Południowej. Oczywiście nie przebiega to spokojnie. Spornym terenem, który przeszedł z rąk hiszpańskich do portugalskich, okazuje się być właśnie wioska Indian i jej okolice.

Spośród hiszpańskich konkwistadorów wyróżniał się Rodrigo Mendoza, grany przez Roberta de Niro. Rodrigo jest brutalny, bezwzględny i nie liczy się z innymi. Tragedia rodzinna, do której w pewnym sensie sam się przyczynił, wywróciła jego życie rodzinne i uczuciowe do góry nogami. Właśnie przez to Rodrigo trafia do więzienia. Jego skomplikowane życie i trudny charakter nie ułatwiały mu pokory i chęci zrozumienia swojego położenia.

Jednak do czasu. Nastąpiło bowiem jego spotkanie z Gabrielem. Mężczyźni różnią się między sobą tak bardzo, że chyba bardziej się nie da. Podejściem do życia, „zawodem”, wyglądem, charakterem, w zasadzie wszystkim. Jak doszło do spotkania i jak ono przebiegnie?

Indianie – osaczeni i samotni czy nie?

Indianie są słabo uzbrojeni, nieco naiwni, choć zapobiegliwie nieufni wobec obcych. Jednak rdzenni mieszkańcy tych terenów mają też inne cechy, nie do końca pasujące do wyobrażeń „grup wpływów”. Mają swoje zwyczaje, przyzwyczajenia i obrzędy, których nie chcą unikać. Są zainteresowani szerzącą się nową wiarą, jednak na swój własny sposób. Nie wplątują się w politykę, unikając jak ognia wszelkich problemów. Są bardzo przywiązani do swojej ziemi i tradycji. Szanują siebie nawzajem i żyją w zsynchronizowanej wspólnocie. Zdecydowanie nie są agresywni, chcą aby traktować ich jak równych sobie i z szacunkiem. Jednak czy innym osobom również zależy na równych prawach Indian i nie-Indian?

W pewnym momencie filmu pojawia się tu wojna. Nie zdradzę kto ją wywołał i jak ona przebiegła. Jest tu wiele zapadających w pamięci scen, takich, które poruszają chyba nawet najtwardsze serca. Bo na niesprawiedliwość każdy powinien się obruszać…

Kto wygra tę nierówną walkę? Czy jest ktoś, komu zależy na tych rdzennych mieszkańcach i traktuje ich jak ludzi a nie jak towar, inwestycję lub zbędny balast?

Podsumowanie

„Misja” to mądry film z dobrym przesłaniem. Nie jest stuprocentowo optymistyczny, jednak daje nadzieję, że będzie lepiej, przynajmniej pod pewnymi względami. W filmie nie wszystko jest czaro-białe. Okazuje się, że ludzie z mrocznymi charakterami mają też swoje jaśniejsze strony. Przyroda, piękna i niezmierzona, jest również niebezpieczna. Ludzie, którzy twierdzą, że mają zasady i reguły, zachowują się tak, jakby jednak ich nie mieli. A to wszystko w trudnych kolonialnych czasach, w miejscu, gdzie ścierają się najróżniejsze wpływy. Chodzi o wpływy zwłaszcza tych, które debatują o losie innych z perspektywy wygodnych foteli.

Polecam ten film również ze względu na przepiękną muzykę skomponowaną przez genialnego Ennio Moricone. 🙂

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: